edu_czapscy_1038x576

O emerycie i edukacji aż do bólu brzucha

Na początku lipca Dział Edukacji MNK zorganizował coroczne spotkanie dla współpracowników. W Sukiennicach spotkali się więc edukatorzy i edukatorki, przewodnicy i przewodniczki – wszyscy ci, z którymi spotykacie się na wystawach czasowych i w galeriach stałych, przy okazji warsztatów, spacerów, dyskusji oraz oprowadzań. Z tej okazji poprosiliśmy nasze dwie edukatorki – Annę Sokulską i Mariannę Galińską – o podzielenie się wspomnieniem związanym z ich pracą w Muzeum. Anna jest doświadczoną przewodniczką, zaś Marianna zaczęła się wprawiać w edukowaniu dopiero w tym roku. Zobaczcie, jak wygląda edukacja muzealna od środka!

ASokulska_100px


Anna Sokulska
– licencjonowana przewodniczka miejska, miłośniczka Krakowa, edukatorka

 

Bycie przewodnikiem to ciągły rozwój

Moja zawodowa relacja z Muzeum Narodowym w Krakowie zaczęła się na początku 2013 roku, kiedy Muzeum poszukiwało przewodników do mającego się wkrótce otworzyć Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego. Zapisując się na szkolenie, nie wiedziałam do końca, na co się porywam – kilka miesięcy przygotowań, spotkań z kustoszami i nauki zakończonej egzaminem. Następnie właściwy sprawdzian: weekend otwarcia oddziału. Ale udało się! Zostałam współpracownikiem Działu Edukacji MNK.

Później całe to edukacyjne koło zamachowe, raz wprawione w ruch i od czasu do czasu popychane przez pracowników Działu Edukacji, zaczęło kręcić się coraz szybciej – oprowadzania tematyczne, muzealne spacery po Krakowie, lekcje ze szkołami, udział w projektach, nowe oddziały, wystawy czasowe, warsztaty dla dzieci…

Każde działanie edukacyjne w muzeum ma plusy i minusy. Największym i najważniejszym plusem dla mnie jest to, że w czasie przygotowania sama się uczę. Dlatego tak lubię oprowadzania tematyczne, które pozwalają spojrzeć pod nowym kątem na dobrze już znaną galerię i zgromadzone w niej eksponaty. W tym roku ogromną radość sprawiło mi przygotowywanie ścieżki „Motywy roślinne na monetach”, zorganizowanej jako jedno z wydarzeń w ramach Festiwalu Święto Ogrodów.

Uczę się także od ludzi. Wielokrotnie zdarzało się, że zwiedzający podzielił się ze mną jakąś ciekawą wiadomością. Ostatnio pewna pani z Białorusi poinformowała mnie, że w Mińsku istnieje browar, który był prowadzony kiedyś przez Czapskich i że wciąż robią tam piwo według tradycyjnej receptury (muszę to sprawdzić!).

Często spotykam się ze szczerym zainteresowaniem ludzi, widzę, że są zadowoleni i że być może przyjdą do muzeum jeszcze raz, a później przyprowadzą swoje dzieci czy rodziców. Cieszę się, że rozpoznaję już niektóre twarze (szczególnie na spacerach) – czasami ludzie witają się ze mną na ulicy, a ja wiem, że znam ich z Muzeum. Zdarzają się momenty śmieszne, na przykład gdy w Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego dzieci nałogowo zamiast „Emeryk” mówią „Emeryt”.

Nie każdego jednak jest łatwo zainteresować wystawami. Przy niektórych grupach zastanawiam się, czy nie minęłam się z powołaniem, zostając edukatorem… Z drugiej strony sprawienie, aby tacy zwiedzający również ucieszyli się z wizyty w MNK, traktuję jako wyzwanie, a najbardziej zapadają w pamięci stwierdzenia, jakie czasem słyszę: „Koledzy, którzy nie przyjechali, bo stwierdzili, że będzie nudno, niech żałują!”.

Spotkanie Działu Edukacji MNK
Te spokojne głowy kryją mnóstwo wiedzy i energii do edukowania! / Fot. F. Skowron, Dział Edukacji MNK

 

MGarlinska


Marianna Garlińska
– polonistka, animatorka, edukatorka muzealna

 

O bolącym brzuchu i zmęczonych mięśniach twarzy

Od kilku miesięcy boli mnie brzuch i mięśnie twarzy, ale mam również ogromną przyjemność spotykania młodszych i starszych odbiorców Muzeum Narodowego w Krakowie jako edukatorka muzealna. Miejsce, w którym najczęściej bywam, to wystawa „Szuflada Szymborskiej” w Kamienicy Szołayskich, choć niekiedy zjawiam się również w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach. Skąd taki dobór wystaw? Jestem polonistką! A jednocześnie człowiekiem pogranicza: można mnie zobaczyć wszędzie tam, gdzie z literaturą spotyka się historia, wspomnienie, pamięć, przedmiot i człowiek.

Może się wydawać, że muzeum nie stanowi naturalnego miejsca dla filologa, ale to zupełnie nie jest prawdą. Czuję się tu bardzo dobrze – mam możliwość korzystania z tych zasobów wiedzy, które zdobyłam podczas studiów, zaspokajam wrodzoną potrzebę mówienia (żeby nie powiedzieć: gadulstwa), trenuję się w Life Long Learning, w końcu uczyć się trzeba przez całe życie!

Dlaczego więc wspomniałam o bolącym brzuchu i zmęczonych mięśniach twarzy? Bo to, co lubię najbardziej, to śmiech i uśmiech. Szczególnie wówczas, gdy ma się do kogo wysyłać swe uśmiechy. Na szczęście w MNK na niedobór zwiedzających nie narzekamy! Każda lekcja muzealna i każde oprowadzanie jest wysiłkiem – intelektualnym i fizycznym. Ale z drugiej strony (tej ważniejszej!) są to momenty spotkania z nieprzeciętnymi ludźmi, chwilą poważnej refleksji i porywającego humoru, przeżyciem za każdym razem zupełnie innym.
Na koniec muszę się do czegoś przyznać. Uwielbiam zadawać to pytanie: „Siedzieliście już kiedyś w muzeum na podłodze? Nieee? No to kiedyś musi być ten pierwszy raz!”.

Dział Edukacji MNK i współpracownicy
Poznajecie? Edukatorzy i edukatorki, a wśród nich pracownicy Centrum Informacji i Rezerwacji oraz Działu Edukacji MNK. / Fot. F. Skowron, Dział Edukacji MNK

 

Spotkanie dla edukatorków i edukatorek zostało zorganizowane w Sukiennicach przez Danutę Machetę i Edytę Kuś z Działu Edukacji MNK.

Filip_SkowronOpracowanie: Filip Skowron – asystent w Dziale Edukacji MNK, etnolog i polonista, doktorant na Uniwersytecie Jagiellońskim. Lubi muzea i Młodą Polskę.

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *